Marta Ostajewska

Marta_Ostajewska

Litera powstała w południowo-zachodniej części Łodzi, przecinając Retkinię. Maszerowałam poboczem drogi, bez chodnika, mijały mnie zwalniające samochody, delikatnie próbując nie potrącić mnie lusterkiem. Raz zostałam bezpardonowo strąbiona, kilka razy musiałam odskoczyć, bo mijający byli mniej delikatni od swoich poprzedników. Czasami przedzierałam się przez wysokie trawy na poboczu. Część trasy to rozkopana Sanitariuszek, wzgórza piachu wzdłuż Maratońskiej, powstające przy budowie zachodniej obwodnicy Łodzi. A na poboczu łąki z makami, dom z traktorem i kurami, wstążki rzeki Ner. W pewnym momencie droga się skończyła i przede mną rozpostarła się błotnistość wodna. Postanowiłam przeprawić się przez rzeczkę – w czym aktywnie pomogła mi grupa Robosexi. Pokrzywy po pachy, na samym brzegu gniazdo pająków wodnych – PLUSK rozległ się po okolicy, bo zdecydowanie nie chciałam dłużej zaprzyjaźniać się z rozbieganymi pająkami. Kilka wymachów ramion i już Sebastian pomógł mi wygrzebać się z rzeczki za pomocą długiego drąga ozdobionego kwiatami. Przeprawiliśmy się wspólnie przez las, kupując napoje w niewielkim sklepie spożywczym. Dzień był gorący. Chociaż rozpoczął się chmurami i moją ambitną próbą przebiegnięcia tej trasy, która zakończyła się 5km wtopą, bo źle skręciłam i trzeba było zaczynać od nowa. Tuż przed 13 km zaczęła padać bateria w telefonie. A ja szłam i szłam zdeterminowana, żeby rozwinąć ogon „y” jak najdalej się da. Po chwili zaczęłam wracać i zakończyłam spacer na 16km, nie licząc tych wcześniejszych, pięciu, straconych. W mieszkaniu obejrzałam pokąsane przez pokrzywy nogi. Jednak najbardziej rzucającym się w oczy śladem wędrówki był czerwony nos i policzki. Przypiekłam się solidnie, na raka.

 

Litera „Y” może nie była tak piękna, jak ją sobie wyobraziłam, ale przeszłam tereny, których nigdy wcześniej nie widziałam. Spacer z mini performancem: „przeprawa przez rzeczkę” stworzył kształt, który w scrabble zazwyczaj przypisuje się Yeti. Z mitycznych gatunków po drodze spotkałam „pijaka przydrożnego” rozkosznie wyciągniętego wśród miękkich traw. Zależało mi na tym, żeby kształt litery wpasował się w rzeźbę terenu, swoimi czułkami dotykając kresu miasta. I tak się stało.

Artystka, performerka, doktor sztuk pięknych (ASP we Wrocławiu), redaktor naczelna magazynu artystyczno-naukowego „Powidoki” wydawanego przez ASP w Łodzi. Absolwentka ASP w Gandawie (specjalizacja: Performance Art) oraz Filologii Polskiej (Teoria Kultury) na UŁ. Brała udział w wielu międzynarodowych projektach (m.in. RIAP w Kanadzie, rezydencja artystyczna w Danii Human Hotel: Kopenhagen, IMAGINARIUS w Portugalii, BIO50 w Lublanie, PAB OPEN 2015, PAB OPEN 2017 w Bergen). Publikuje, bierze czynny udział w międzynarodowych konferencjach dotyczących działań site-specific. Interesuje ją performance, świat ukryty, relacja przestrzeni, ciała i przedmiotu. Wyznawczyni ontologii zorientowanej na obiekt, demokracji przedmiotów i przestrzeni, wyzwalająca je z ich form użytkowych.